Miało być umawianie się po świętach, a wygrała nasza kobieca ciekawość i po sprawie było po tygodniu, może trochę duże. Tak szybko, że zapomniałam :-)
Ważne, że zwierzaki na właściwych miejscach.
Dziękujemy Magdzie za tak cudną wymiankę. Tak trochę strzeliłam z tą wymiankę, bo tak do końca nie wiedziałam, o co z tych chodzi. Podobnie miałam z Candy, zanim zajarzyłam o co chodzi to minęło parę miesięcy. Ja po prostu nie blogowa byłam ;-)
Kot przygotowuję się do wyjazdu, demonstrując jak można się z nim bawić.
Miało być wielkie przytulanie, ale przyszedł kot, który był inspiracją do postania szydełkowego kociaka i rozproszył Kai-a ;-)
No i przyszła świnka. Przesyłkę odebrał mój kochany mąż i nie było mowy o dokumentowaniu otwierania paczki. W paczuszce była jeszcze kartka, mała sówka i coś na osłodzenie życia rodziców - lizaki. Na początku mama Kai-a pochopnie oskarżyła męża o zjedzeniu słodkości. Jeden lizak czekał na mnie. Ja pewnie bym zjadła :-))))
Po pierwszym obwąchaniu było kosztowanie i akceptowanie.
Gdy Kai był w żłobku mama ze świnką mogła zostać sam na sam ;-)
Świnka z chęcią pozowała do zdjęć.
Jeżeli Świnka chcę skraść serce Kai-a obowiązkowo musi zaprzyjaźnić się z Panem Misiem, a że jest ze "szmatek" tak jak miś, to ma duże szanse.
A kim jest Pan Miś? To Miś, z którym Kai zaprzyjaźnił się całkiem niedawno i lubią się tak samo ubierać :-)
Jak widać świnka nie jest zagrożona, razem z misiem stały się częścią instalacji, a Kai na tej zabawce montuję swoje ulubione zabawki.
Jeszcze raz dziękujemy!
Do jutra zgłoszenia do mojego Candy, a dzień później 17 listopada losowanie.
Zapraszam!