Dość długo przygotowywałam się, aby wprowadzić w jak
najlepszy sposób moje dziecko w świat stałych pokarmów. Nawet skompletowałam
całkiem pokaźną kolekcję łyżeczek do karmienia niemowląt „papkami”.
Postanowiłam, że te „papki” będę przygotowywać sama tylko z produktów
ekologicznych. Na całe szczęście podczas moich poszukiwań na temat żywienia
niemowląt napotkałam na metodę BLW. Przeczytałam niewiele na ten temat, a już
byłam pod wrażeniem. Ten sposób żywienia wydał mi się tak naturalny. Nasze
dzieci raczkują, chodzą i mówią, gdy są na to gotowe. Dlaczego nie maja zacząć
jeść stałych pokarmów w swoim czasie?. Po rozmowie z mężem doszliśmy do
wniosku, że ta metoda będzie najbardziej odpowiednia dla naszego dziecka.
Zaczęłam szukacz coraz więcej informacji. Znalazłam książkę
G. Rapley, T. Murkett „Bobas Lubi Wybór” i parę interesujących stron i blogów.
Mogę jej niestety zliczyć na palcach. Niestety brakowało mi informacji na temat
doświadczeń innych mam. Moje dziecko od ósmego tygodnia jest karmione mlekiem
modyfikowany, a większość informacji, jakie znalazłam odnosiły się do mam
karmiących piersią. Zbawienne były informacje na stronach angielskich.
Postanowiłam stworzyć swoje miejsce w sieci gdzie będę mogła dzielić się swoim
doświadczenie z BLW. Mam nadzieję, że zainspiruję inne mamy, która również
opowiedzą nam swoją historię.
Nasza przygoda z BLW rozpoczęła się, gdy Kai skończył 20 tygodni
(niecałe 5 miesięcy). Zaufaliśmy naszemu dziecku. Wykorzystaliśmy naturalną
motywację naszego synka, który jest na etapie poznawania świata przez dotyk, smak i węch.Wkłada do buzi wszystko, co napotka na swojej drodze. Pomyśleliśmy: -Dlaczego
nie spróbować z jedzeniem? Na próbę dostał kukurydziane ciastko i tu zaczyna
się nasza przygoda, podczas której uczymy się my, a przede wszystkim nasze dziecko.
Strony, które dostarczyły mi informacji:
Strona, która może być pomocna (oby nie):
Cześć. Bardzo fajnie, że złożyłaś takiego bloga, stron o BLW nigdy za mało. Ja też jestem mamą, córeczka właśnie skończyła 6 miesiąc i chyba w weekend będziemy próbować z brokułem. Choć mała jeszcze nie siedzi, mam nadzieję, że na naszych kolanach da radę.
OdpowiedzUsuńBędę do Ciebie zaglądać z wielką chęcią.
Dziękuje. Nasz Kai również nie siedzi samodzielnie i pewnie mu to jeszcze trochę zajmie. Z podparciem siedzi rewelacyjnie ;-). Na pewno trzeba być bardziej czujnym, ale i tak na tym etapie jedzenie rzadko ląduje w żołądku. Powodzenia i zapraszam.
UsuńŚwietny pomysł na bloga! Będę śledzić! Serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDziękuje.Pozdrawia!
Usuń