Czy kupujecie swoim dzieciom gadżety, żeby zachęcić je do jedzenia? Chowałam mojego pierworodnego na metodzie BLW, mieliśmy swoją przygodę z blw. Niestety po drugim roku, coś pękło w moim synu i postanowił "bunt dwulatka" przechodzić inaczej - przestał jeść, co miał w zwyczaju. Ograniczył swoje menu do minimum. Można powiedzieć, że w jakiś sposób poniosłam klęskę w tej metodzie, choć wcale mnie to nie zniechęciło. Zamierzam tak samo karmić moje drugie dziecię, ale dziś nie o tym.
Nawiązałam do blw, a propos mojego zakupu dla mojego synka, czyli widocznego na zdjęciach pięknego zestawu. Należałam przez jakiś czas na facebooku do grupy rodziców, którzy karmią swoje dzieci metodą BLW i tam każdy taki zakup, był przez niektóre mamy krytykowany, że to już nie blw, bo ta metoda nie potrzebuję gadżetów. Żadnych łyżeczek w samochodziki, czy samolociki. A ja tu pytam - Czy my nie lubimy ładnych rzeczy? Czy nie powinniśmy kształtować od dziecka poczucia "piękna"? Przecież my też lubimy zjeść z ładnego talerza, wypić kawę z ulubionego kubka.
Kai uwielbia ten zestaw, chętniej jada owoce. Miska z przegródkami musi być zawsze wypełniona, a kubek jest jego ulubionym. Zupa z miseczki z gąsienicą smakuję zawsze lepiej, choć ciągle to tylko pomidorowa i rosół, ale próbuję wszystkich, które miał w zwyczaju jadać wcześniej. Ja mam wciąż nadzieję, że jego menu znów będzie tak zróżnicowane, a póki co mogę nawet zainwestować w sztućce w kształcie samolotów ;-).
Kai na pierwszym zdjęciu zademonstrował swoje zdanie - A Wy co o tym myślicie?
Ps. Zachęcam do zerknięcia do moich wcześniejszych postów, którego autorem jest Handmade by Taja. Jak zrobić węża z rolek, czy skarpetek, robi wrażenie, a na dodatek są bardzo łatwę do wykonania.


